Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/bello.ten-hiszpanski.pomorze.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
spostrzegawczą jak Victoria.

nie raczyłaś słuchać. Jeśli go nie poślubisz, żadne

spostrzegawczą jak Victoria.

schodów wiodących do ogrodu. Lecieli jak opętani, co chwila
Sebastian przymrużył oczy.
- Może - odparł wymijająco i zaciął konie.
dwudziestu lat. Jest mu bardzo oddana. Gdyby kazał jej
chlapnęły na jej ramiona. Dopiero teraz
przetrzepali skórę Anglikom. Jego babka lubiła się podawać
- Oczywiście, że pani ma. Sin wyznał mi, że tamtej
zielonych oczach męża. Wyciągnęła się
- Uwielbiam zamieszanie.
– Znów podsłuchiwałeś? Do diabła, Redwing! Jak śmiesz! –
Federico wskazał na drugi koniec stołu.
- Oczywiście, Wasza Wysokość - odparła. - Księżna
Szantażysta zmienił się w porywacza.
głupi.

- Przestań to w kółko powtarzać! Czemu tak bardzo chcesz uciec z tego zamku? Duchy tu są, czy jak?

- Właśnie powiedziałam ci to, co chciałam - rzekła Róża, widząc oczekiwanie na twarzy Małego Księcia.
- A tam jest twoja ciocia... - zaczął.
- Moim zdaniem Henry ma w nosie uroczyste kolacje przy świecach - zaśmiała się.
- Rozumiem... - powiedział jakby do siebie Mały książę. - Szkoda, że nie ma teraz przy mnie moich przyjaciół.
- Na szczęście? - powtórzyła powątpiewająco.
- Taak? A kto go kocha?
- Już mi się stało - odrzekł spokojnie, wspinając się wyżej.
samym tonem co poprzednio.
- Dobra rada, panie Merchant - wycedził Watkins. Utkwiwszy wzrok w Becku, uśmiechnął się lubieżnie. - Zajrzałeś już między nogi jego siostry? Rzeczywiście jest taka świetna w te klocki, na jaką wygląda? Jakimś nadludzkim wysiłkiem woli Beck zdołał pozostać na miejscu. Zza lady wychynęła kelnerka i podeszła do Klapsa. - Nie będę tolerowała w tym lokalu takiej brudnej gadaniny. Jeśli chcesz coś zjeść i wypić, zajmij miejsce przy stole. - Wręczyła mu kartę dań. Klaps odepchnął jej rękę. - Nie chcę niczego do jedzenia ani do picia. - Wobec tego po co tu przyszedłeś? - Nie twoja sprawa, ale i tak ci powiem. Miałem się tu spotkać ze znajomym, w interesach. Kelnerka nie wydawała się onieśmielona. Oparła ręce na biodrach i zmierzyła wzrokiem Watkinsa, jego brudne niebieskie dżinsy, poszarpany podkoszulek odsłaniający ramiona, na których widniał szereg tatuaży, większość z nich dość niecenzuralnych, niektóre wręcz obsceniczne. Prawie wszystkie wyglądały na dzieło amatora. - Nie zauważyłam, żebyś był ubrany jak na oficjalne spotkanie biznesowe - powiedziała. - A my nie wynajmujemy tego lokalu jako darmowe pomieszczenie biurowe. Zamawiasz coś albo wychodzisz. - Dobry pomysł - skomentował kwaśno Chris. Klaps spojrzał na nich ze złością. - Banda pedałów - rzucił. - Nie wiem nawet, który z was jest dziwką. Z tymi słowy odwrócił się i wyszedł z baru. Obserwowali przez okno, jak gramoli się na motocykl i wyjeżdża na pełnym gazie z parkingu. - Mówiłem ci, Beck, że Klaps oznacza kłopoty - burknął Chris. - Nie trzeba będzie na nie długo czekać. - Może już nie musimy czekać. Słyszałeś, co powiedział o fabryce. Widziałeś, jak zareagował, kiedy wspomniałem o Dannym? Stracił nieco pewności siebie, tylko odrobinę i na ułamek sekundy. Myślę, że powinniśmy o tym porozmawiać z Rudym. - W porządku. Jutro. Teraz mamy jednak poważniejszy problem. Myślisz, że powinniśmy odczekać ze dwa dni, zanim powiemy Huffowi? - O Watkinsie? - O Billym Pauliku - powiedział Beck niecierpliwie. - Dziś w nocy w waszej odlewni człowiek został poważnie okaleczony. Na całe życie. Pracował dla Hoyle Enterprises od siedemnastego roku życia. Co teraz zrobi? - Nie wiem. Dlaczego się na mnie złościsz? To nie ja wsadziłem mu ramię do tej maszyny. Skoro pracował dla nas od tylu lat, powinien doskonale zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństw i bardziej uważać na to, co robi. - Billy próbował dokonać jakiejś drobnej naprawy podczas pracy podajnika. - Wziął na siebie ryzyko, chociaż nie miał kwalifikacji do wykonania reperacji. - Dlatego że musiał to zrobić. Myślał przede wszystkim o produkcji, nie o bezpieczeństwie, bo tak kazano mu rozumować. Tę maszynę należało wyłączyć, zanim ktokolwiek się do niej dotknął. - Powiedz to George'owi Robsonowi. To on jest kierownikiem działu BHP i ustala kryteria, według których decyduje się, czy dana maszyna powinna zostać wyłączona. - George robi tylko to, co każecie mu ty i Huff. Chris oparł się o ściankę działową i popatrzył uważnie na Becka. - Po czyjej stronie stoisz?
Tammy parsknęła gniewnie.
- Krążą słuchy, że Wasza Wysokość chce usynowić ma¬łego księcia?
- Naprawdę musimy porozmawiać! To bardzo ważne.
- Nic mi nie jest - oznajmiła dzielnie, choć głos jej drżał.
- Nic więcej nie potrzebuję.
uważa, że życie to ciągłe pragnienia. Im mniej ich w nas jest, tym mniej w nas życia...

©2019 bello.ten-hiszpanski.pomorze.pl - Split Template by One Page Love